Trzy semestry intensywnej nauki, dziesiątki godzin ćwiczeń i konwersacji, mnóstwo nowych słówek i gramatycznych łamańców…
To była świetna przygoda – znakomici wykładowcy, dużo praktycznej wiedzy i sporo ciekawostek o naszych południowych sąsiadach.

Czy wiedzieliście, że „beruška” to nie imię, tylko… biedronka? A czeskie „švestky” to po prostu śliwki? Język czeski potrafi zaskakiwać, rozbawić i oczarować jednocześnie.A na koniec – klasyka czeskiego humoru:„Optimista se učí anglicky, pesimista rusky a realista česky.”
Děkuji, Univerzito Karlova… to znaczy Wrocławska!To była nauka z dużą dawką uśmiechu i dystansu.

